Bardzo bawią mnie anonse w różnorodnego typu stronach ogłoszeniowych, iż firma XYZ podejmuje się wypozycjonować witrynę za 10, 99 zł. A jeszcze bardziej bawi mnie, że tylu jest naiwnych  (by nie użyć bardziej dosadnego stwierdzenia, durni), którzy dają się na to nabrać. Zapewne zleceniodawcy uważają, iż złapali tzw. jelenia, który za takie grosze zrobi im usługę watrą setki złotych. A wystarczy sprawdzić na jakim miejscu znajduje się witryna zleceniobiorcy. Na przykład wpisać w wyszukiwarce – pozycjonowanie Gdynia – jeżeli gość jest z tego miasta - i przejrzeć listę wyników. Nie podaję już nawet trudniejszej, ogólnej frazy,

bez lokalizacji, bo jestem pewien, że nawet na tę łatwiejszą taki allegrowicz  jest gdzieś daleko „ w polu”. Pal sześć takie drobne pieniądze, wydane na tę usługę, dużo groźniejsze jest to, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak windowana strona wyleci w ogóle z indeksu Google, bo – czy nam się to podoba, czy nie – ten browser używany jest przez większość internautów. Dlaczego istnieje zagrożenie wywaleniem? Ano czy ktoś normalny będzie ślęczał tygodniami i miesiącami nad wypracowaniem pozycji witryny za 10.99 ? Pytanie jest retoryczne, nikt. Chłoptasie włączają automaty, różnego rodzaju addery i innego typu wynalazki, i to na „cały regulator” aby szybko coś się pokazało w wynikach, a później znikają w sinej dali. Właściciele domeny pozostają ze zbanowanymi lub zafiltrowanymi domenami i szukają wyjścia z sytuacji, kontaktując się z doświadczonymi pozycjonerami. A to nawet najbardziej doświadczona osoba może mieć barierę nie do przeskoczenia – w zależności od bezmózgowego działania poprzednika. Zazwyczaj, ostatecznym rozwiązaniem jest wykupienie nowej domeny, zmiana treści samej strony i od nowa wspinanie się w drabince wyszukiwarki. Ale nie polecam ponownego zlecania takiej rzeczy osobom dającym ceny trzech piw.